Dołącz do Nas! Drużyna Najemna Dziki Bez zaprasza w swoje szeregi!

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Tutorial: Płaszcz kobiecy na bazie figurki Walkirii

Dzisiaj, oprócz tutorialu trochę wiedzy teoretycznej! Chciałam pokazać Wam, jak dość małym nakładem pracy można "wyczarować" sobie fajny płaszczyk na letnie wieczory przy ognisku. Płaszczyk, który będzie inny niż zwykły prostokąt spięty pod szyją fibulą.

Płaszczyk wygląda tak:



Mój zrobiony jest z cieplutkiej, dość mocno zbitej, zielonej wełny, podszyty ceglastym lnem.
Obiecałam jednak, że zanim pokażę Wam, jak sobie takie ładne coś wykroić podzielę się małą dawką teorii, jako, że wszystkie ubrania w rekonstrukcji muszą być oparte na "czymś".
W tym wypadku tym czymś jest figurka Walkirii (mniej źródeł podaje, że na figurce jest wizerunek Freji, bogini miłości i płodności). Kim były Walkirie? Córkami Odyna, zwykle przedstawiane jako dziewice-wojowniczki, bardzo piękne, ujeżdżające skrzydlate konie (czasami wilki). Sprowadzały one dusze poległych w walce wojowników i prowadziły do Valhalli, by mogli ucztować i walczyć u boku Odyna. 
Figurki Walkirii, które pełniły funkcję zawieszek zostały odnalezione w wielu grobach kobiecych. Znajdowane zawieszki były zarówno z brązu jak i ze srebra.
Najbardziej znaną zawieszką Walkirii, jest ta odnaleziona w Szwecjii, w Olandii. Datowana jest na IX-X wiek. Aktualnie znajduje się w Muzeum Historii w Sztokholmie. Wygląda ona tak:


Właśnie na tym konkretnym znalezisku będziemy opierać nasz wykrój. Jak widać płaszcz, nie jest za długi. Z powodzeniem można by go nazwać narzutką. Z przodu jest prosty, z tyłu się zaokrągla. 
Długo przekopywałam internet i różne publikacje, próbując ustalić jak najbardziej prawdopodobny wykrój. 
W końcu trafiłam na taki szkic: 


Przestawia on przeniesienie ubrania z figurki na osobę (oczywiście teoretyczne). Dopiero dzięki niemu zrozumiałam, że wykrój płaszcza jest banalnie prosty. 

A więc bez zbędnego gadania przejdźmy od teorii do praktyki! :) 

Wykrój:

Wykrój składa się z połowy elipsy (oczywiście nie musicie wyliczać całek i pocić się w panice, że nic nie pamiętacie z liceum). Wystarczy wziąć to najlepszym znanym ludzkości sposobem "na oko". 

Elipsa wygląda w sposób następujący 



Łatwo więc zobaczyć jej połowę. Pamiętajcie jednak, żeby szukać połowy wzdłuż osi X. W innym wypadku płaszcz może okazać się za wąski i zbyt długi. Czyli innymi słowy bierzemy kawałek zaznaczony na czerwono.



Wiemy już co i jak. Możemy zabrać się do wycinania i szycia. 

Na początku odrysowujemy sobie naszą połowę elipsy na materiale i wycinamy. Ja dziele sobie materiał na cztery, żeby widzieć mniej więcej kiedy powinnam zaokrąglać dół.




Kiedy zaokrąglicie już jeden bok, wystarczy złożyć materiał na pół i drugi bok przyciąć równo z pierwszym :)




Mamy wycięty dół. Ładnie zaokrąglony i wyrównany. 



Teraz pora jest na zrobienie wycięcia na szyję. Dzięki niemu płaszcz ładnie będzie się dopasowywał i ładnie leżał, oraz układał się na ramionach. W tym celu składamy materiał na pół (jak wyżej) i odcinamy kawałek rogu na zgięciu.





Pamiętajcie żeby dopasować płaszcz do szyi. Możecie zaznaczyć delikatnie na sobie jak duże i głębokie ma być wycięcie, lub potem poprawić :) 



To by było na tyle jeśli chodzi o wycinanie. Teraz przykładamy len na podszewkę (nie jest to konieczne, ale zawsze przyjemniej i ładniej). Odrysowujemy i wycinamy.


Następnie od razu (żeby nie rozdrabniać się na oddzielne podszywanie i oddzielne podwijanie brzegów) podwijamy brzegi, tak by zabezpieczyć szwy w lnie i w wełnie. Podpinamy szpilkami. 
Nie patrzcie na to, że moja podszewka jest z kilku kawałków :) Szkoda mi było kupować nowy materiał, skoro mogłam sobie coś sklecić z tego co już miałam. 






Następnie zszywamy wszystko ściegiem za igłą, pamiętając, że należy uważać na lewą i prawą stronę. 



I to by było na tyle. Udało się. Przebrnęliśmy i mamy płaszcz. Teraz jeszcze fajna fibula i gotowe :) 
Mój płaszcz prezentuje się tak: 




5 komentarzy:

  1. Świetny blog, już wiem, że będzie jednym z moich ulubionych, uwielbiam takie klimaty, choć może nie widać tego po mnie :) Kiedyś też szyłam ręcznie, ale niestety wysiadł mi nadgarstek i musiałam znaleźć sobie zautomatyzowaną pomocnicę :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki :)

    Ja właśnie odpoczywam po zszywaniu tego płaszczyka. Prawy nadgarstek krzyczy o chwilowy urlop :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Za ten komentarz na niejednym forum dostałbym złotą łopatę :D

    Wracając wkradł Ci się chyba mały błąd albo to ja jestem ignorantem :D

    W tym fragmencie dokładnie:
    "[...]Sprowadzały one dusze poległych w walce wojowników i prowadziły do Walkirii, by mogli ucztować i walczyć u boku Odyna.[...]"

    Walkirie chyba prowadziły poległych do Valhalli ;D

    Pozdrawiam
    Wiszmir

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha ^.^
      True, dzięki. Poprawiłam. Jak się pisze po nocach milionową rzecz to tak jest. Śmieszne, że do tej pory nikt nie zauważył ;)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy blog. :)
    Chciałabym spytać o płaszcze w średniowieczu, nie tylko te skandynawskie. Czy bywały one podszywane (podbite?) futrem? Głupio to zabrzmi, ale piszę opowiadanie osadzone w quasi-średniowiecznym świecie, gdzie zimy bywają bardo srogie i długie, a dopiero niedawno złapałam się na tym, że mogłam popełnić gafę przy opisywaniu strojów...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń